Rewolucje reset


rew_reset_01

Zmiany, zmiany, zmiany.

Plan był w miarę prosty: namalować album do grudnia, wydać na gwiazdkę – profit i sława. Jednak niespodziewanie okazało się, że gwiazdkowy komiks wypadałoby skończyć przed grudniem, w sumie to na początku listopada, więc czasu zostało niewiele. Teoretycznie taki termin byłby do zrobienia, ale dwa czynniki zaważyły nad tym, że tak się jednak nie stanie.

1. Po rozpoczęciu prac, jakoś pod koniec września, zakładałem że zrobię po bożemu, jak Rosiński w Thorgalu, 46 stron i fajrant. Jednak po kilku pierwszych stronach stało się jasne, że raczej nie zmieszczę się w tej liczbie stron. Tak powiedzmy jest 50% szans że się zmieszczę. W tym momencie ten termin listopadowy już trochę pada na pysk. Drugi punkt kładzie go na deski.

2. Po zrobieniu siedmiu plansz NAGLE okazało się, że wszystkie są, co tu dużo mówić, słabe. Wygląda na to, że nie wstrzeliłem się z gamą kolorów oraz że traktuję kontur zbyt dokładnie, zachowawczo, jak 20 lat temu. A przecież nie o to chodzi. Gryzłem się z tą myślą przez jakiś czas, zasięgałem rad mędrców (żony) i w końcu wyszło, że trzeba to wszystko wywalić do kosza i zacząć od nowa. Termin listopadowy już kompletnie odpada.

Tak więc kolejne Rewolucje pojawią się dopiero na targach książki w Warszawie. W sumie ciężko mi znaleźć złe strony takiego przesunięcia premiery. W maju ten komiks będzie dłuższy i lepiej namalowany, ja zaś nie muszę teraz napieprzać po nocach byle tylko zdążyć. Fakt, oznacza to że w tym roku nie będzie Rewolucji, ale w tym roku był już Blaki 4, więc w świetle planu “1 album rocznie” jestem czysty jak łza.

Na marginesie – taka sytuacja zdarzyła mi się wcześniej tylko jeden jedyny raz, przy rozpoczęciu prac nad albumem Rewolucje na Morzu. Wtedy zdaje się byłem bardziej radykalny, już po pierwszych czterech planszach stwierdziłem że to syf i trzeba to wywalić i zrobić od nowa. Dzięki temu album ten wygląda jak wygląda i jest najdłuższą historią jaką kiedykolwiek namalowałem. To wróży dobrze temu nowemu, właśnie zresetowanemu albumowi.

Szczerze mówiąc spadł mi kamień z serca, bo jednak krótkie terminy to zło wcielone. Jak się okazało nie jestem w stanie przeskoczyć swojego trybu “maximum jedna plansza dziennie” – bo i po co. Muszę teraz spokojnie poszukać odpowiedniej kolorystyki i kreski. Mam czas. Przy okazji – ten album prawdopodobnie powstanie jeszcze w tym roku, jeśli nie w całości, to prawie, po prostu wydanie przesuwa się skokowo na czas festiwalu w Warszawie.

Co ciekawe, jednym z czynników które zadecydowały o resecie tego tomu był mój komiks z pierwszego tomu Profanum – Sztorm. Pamiętam że świetnie mi się go malowało, jak go sobie teraz obejrzałem to stwierdziłem że tak – to jest kierunek w którym chcę iść.

Jedno mnie zastanawia, co zrobić z tymi “złymi” planszami – podrzeć i wywalić czy wrzucić do sklepu na sprzedaż po taniości. W końcu bootleg rzecz też cenna.

Poniżej jedna z plansz do wymiany:

rew_reset_02



Super secret preview of things to come


dd_01

dd_02

dd_03

dd_04

dd_05



Rewolucje 9 start timestamp


Najwyższa pora już zacząć, skoro termin wydania jest ustalony na grudzień. Przy okazji szybkie przegląd jak to się robiło, krok po kroku.

rew9_begins_01

rew9_begins_02

rew9_begins_03

rew9_begins_04

rew9_begins_05

rew9_begins_06

rew9_begins_07

rew9_begins_08

rew9_begins_09

rew9_begins_10

rew9_begins_11



No Moleskine no cry


no_moleskine_1

no_moleskine_2

no_moleskine_3

no_moleskine_4



Subnet final 2014 update


The Subnet just got updated for the last time this year. I achieved this year’s goal of reaching 100 locations (don’t know how many rooms that is, don’t make me count them please). So now it actually is kind of massive, at least compared to other, normal Submachine games. If you want to escape to Submachine – now you can do it for even longer. As the 100-location canvas is set, I’ll start filling it with real gameplay next year, so it will actually become a massive game on it’s own. And it’s 99% HD-ready now, so you’ll be able to buy and own it one day.

As usual – good times ahead, hang on.

Few pictures to get you hooked:

subnet_wrz_2014_1

subnet_wrz_2014_2

subnet_wrz_2014_4

subnet_wrz_2014_3



Submachine 1 HD release timestamp


sub_1_hd_screen



10 Gnomes in Venice


10g_venice_scr

play | video walkthrough | video from the location



Cztery to dużo


Blaki – mały człowieczek, zajmujący się roztrząsaniem zawiłości dnia codziennego, powraca za sprawą Centrali. To już czwarty tom i czwarte wydawnictwo (szóste jeśli liczyć Ziniola i przedruk w zbiorze Ziniol – The Very Best OFF: Greatest Hits vol. 1) publikujące opowiadania o postaci stworzonej przez Mateusza Skutnika. Każda część różniła się znacznie od wcześniejszej (i to nie tylko formatem), widać było jak bohater ewoluuje i zmienia się jego podejście do świata.

We wstępie do Blakiego z 2005 roku Mateusz Skutnik pisał o swoim bohaterze: “Blaki po czterech latach operuje w zupełnie innym świecie. Zaprzątają go obecnie inne sprawy, nie jest już palącym fajkę studentem tylko palącym papierosy kluczowym pracownikiem sektora prywatnego”. Odnosił się do wersji swojej postaci z komiksów publikowanych wcześniej w Ziniolu. Podobnie wygląda sytuacja z Blakim w roku 2014. Czwórka stanowi logiczne rozwinięcie serii – została wprawdzie w bohaterze skłonność do dumania, ale sposób w jaki patrzy na świat jest odmienny. Nie jest sam: wokół niego jest cała rodzina: matka, żona, dwójka dzieci, a także wielki nieobecny – ojciec. To wciąż historia Blakiego, ale przstał być człowiekiem żyjącym głównie w świecie rzeczy i idei, sam na sam ze swoimi myślami – ma świadomość innych osób, tego jak mu są potrzebni, a on jest potrzebny im. Jak wcześniej inni ludzie byli tylko tłem dla głównego bohatera, pojawiali się i znikali (poza Panią Blaki), tak w Czwórce otaczają go i są najważniejszym punktem odniesienia. Dzieci wymagają od niego uwagi i określonych zachowań – trzeba wykupić córce zestaw zdjęć szkolnych, znaleźć odpowiednią opiekunkę i bardzo uważać, by w czasie odkurzania nie wciągnąć jakiejś ważnej zabawki. Oprócz tego oczywiście nie mogło zabraknąć typowych dla serii bojów dnia powszedniego, połączonych z rozmyślaniami na temat naszej rzeczywistości. Widać, że rodzina daje mu pewien cel i porządkuje jego życie. Wcześniej błądził myślami, dawał im płynąć – teraz są one bardziej ułożone – to historia, która ma początek i pewne domknięcie.

Protagonista (a także autor) jest coraz starszy, a jego przemyślenia jakby poważniejsze. Nie są to wyłącznie teoretyczne gdybania, dotykają aktualnych dla niego problemów, strachów i zagrożeń. Więcej też w Blakim gniewu i niezgody na rzeczywistość – zmaga się przecież nie tylko dla siebie, ale również dla bliskich.

Podobnie jak wcześniej, mamy od czynienia ze zbiorem krótkich form, tym razem jednak zamkniętych klamrą fabularną. Pojedyncze rozdziały wciąż można czytać jako samodzielne twory, ale razem tworzą przemyślaną kompozycję.

Autor wraz z bohaterem niespiesznie prowadzą czytelnika przez kolejne strony. Od początku proponuje mu takie tempo, wprowadzając go do domu Blakiego, przedstawiając po kolei wszystkich domowników, by później wyjść z nimi z mieszkania i pokazać ich okolicę. Odbiorca momentalnie odnajduje się w tej przestrzeni. Świat przedstawiony w komiksie nie różni się zbytnio od naszego, a antropomorficzne, długouche stworki znakomicie oddają wszystkie emocje i ludzkie zachowania.

Warto przed lekturą Czwórki powtórzyć sobie wcześniejsze tomy – dla porównania. Nie jest to jednak konieczne, by czerpać przyjemność z obcowania z recenzowanym komiksem (pierwsza część, wydana przez Timofa jest obecnie trudna do dostania). Najnowsze dzieło autora Rewolucji doskonale broni się jako samodzielny utwór i spokojnie można zacząć lekturę serii od niego.

Skutnik w miarę regularnie serwuje czytelnikom kolejne albumy. Co ważne, z tą rutyną idzie również jakość – autor jest zarówno wyrobionym scenarzystą, jak i rysownikiem; kolejne jego utwory zyskują zasłużone uznanie odbiorców. Nie inaczej jest w przypadku Czwórki – trudno znaleźć w tej publikacje jakiekolwiek słabe strony. To świetny, przemyślany komiks, który może skłonić do innego spojrzenia na pewne kwestie.

Autor: Jerzy Łanuszewski



Blaki Czworka, recenzja na Polterze (2)


Ustalmy na samym początku: gdyby nie okładka, to Blaki: Czwórka zasługiwałby na pełną “10” w ocenie i tytuł polskiego komiksu roku 2014, ale autor podobno taką okładkę chciał, więc ma od nas “9,5”. Pod tytułem Four of us, i z tą samą okładką, komiks Mateusza Skutnika może podbić także rynek anglojęzyczny. Oby tak się stało!

Czwarty album z przygodami demonopodobnego stworka to nadal jego życiowe zmagania ze swoim postrzeganiem rzeczywistości, ale tym razem mocno przefiltrowane przez doświadczenia rodzicielskie oraz rodzinne straty. W Blakim nie było i nie będzie karabinów maszynowych, mordobicia, pościgów i supermocy. Jego przygody to refleksje snute nad deską do prasowania albo nad zlewozmywakiem. Blaki to nadal mrocznie wyglądający zwyczajny ludek, którego charakter oraz togopodobny strój mocno kontrastują z fizys niskiego szatańskiego trola.

Blakiego nie da się opowiedzieć, trzeba go po prostu przeczytać, choć już na samym początku bohater będzie chciał nas przekonać do tego, że nie ma dla nas, czytelników, czasu. To zawiązanie “akcji” rozkłada na łopatki, zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie deklarację autora, że ustami Blakiego nie ma już nic do powiedzenia. Wówczas tajemnicza ręką pukająca do drzwi jego mieszkania okaże się (nie, nie, spokojnie, nie ręką z Planety Uciętych Kończyn) być może ręką samego autora, który ponownie nachodzi swoją ulubioną postać, aby z nią porozmawiać i wydusić kolejne historie. A Blaki im bardziej stara się go przekonać, że jest do bólu zwyczajny, że jego życie to proste problemy i banalne zdarzenia, niewarte już uwagi autora i opisywania oraz rysowania, tym bardziej nas wciąga i fascynuje. To chyba było oczywiste, że Mateusz Skutnik pewne pomysły komiksowe będzie mógł wypowiedzieć tylko Blakim, a zatem pojawienie się czwórki było tylko kwestią czasu. Tak jak kwestią czasu chyba będą kolejne odsłony, choć trzeba przyznać że ten album jest tak znakomity, iż przebić go będzie bardzo trudno.

Nota: 9,5

Autor: Kuba Jankowski



Submachine 2 HD release timestamp


sub_2_hd_screen


« Previous PageNext Page »