Rewolucje 8 trailer






Rewolucje 8 sample pages


rewolucje_8_sample_1

rewolucje_8_sample_2

rewolucje_8_sample_3

rewolucje_8_sample_4

rewolucje_8_sample_5



Rewolucje 8 finished


rew_8_material_fin

That was… few strange days.
From October 7th to November 2nd I created 36 pages of “Rewolucje in Space” comic book. That’s what you can see on the picture above.

That kind of puts to shame that 46/46 thing I did last year. This is not the complete album, you need to add 46 previously finished pages – that adds to a nice number of  82 pages. This is why it took a bit longer this year to finish that. These 46 pages needed few more short stories and some kind of story plot device to glue it all together. And I thought that wouldn’t take that long, but all in all it turned out to be almost another album.

r8_tytulowa

Above: the brave space explorer. I always admired those brave ones who do things no one ever done before. Godspeed my friend. This is the 8th album in the series. It’ll probably be released at the beginning of December, I’ll let you know in a separate post when that happens.

If you’re wondering if this series will continue – have no fear. I already have 4 more albums written, or at least mind-sketched. Or have a good idea on how it should look like. That’s it I guess. Alle the news on Rewolucje I got right now. I’ll be selling the book through my store – you’ll be able to get an autographed copy of it – but there’ll be only like 20 copies available from me directly, so don’t miss the premiere.

Oh, almost forgot:

r8__tools

Last year I wrote about saying goodbye to your characters once you finish drawing them, similar to a wrap in hollywood terminology. The same goes for the tools I use. First one to go was the pencil. Then the watercolors, then ink. The desk is getting emptier each day. I expect it to be completely clean in few days just in time for Submachine 9 development.

Good bye my trusty friends. See you next year.

Hello Submachine 9.



I popłynęli…


rew_6_end

Ni mniej ni więcej tylko do Trollhattanu w Szwecji.

I tak oto ostatni egzemplarz Rewolucji na Morzu opuszcza moje domostwo…

#żal #smutek #duma #jesień #depresja



Batman


batman



24 hour comics day 2013


24h_rew_1

This week I went straight back into the insanity of continuous 24 hour comics drawing. [If you’re thinking, “wait what?” –  Click here].

I’ve tried that two years ago and succeeded [check it our here], so for me that particular thing on my bucket list was already crossed out, didn’t want to do that all over again. This time the plan was a bit different. Creating a random, 24-page comic mini-album that’s revolving around a given subject is not my thing actually. Instead I made another plan for myself. 24-hours of non-stop drawing, that’s still on, but I took my own material – namely pages from my upcoming Rewolucje album.

24h_rew_2

But the thing is – those pages had to be triple A, album-quality work, not something created quickly and under pressure. So the plan was – 5 pages. Around four hours per page with some spare time for resting and talking to other artists – last time I was so focused on the task at hand that the whole social aspect of the experience went completely over my head. This time I wanted it to be more of a creative meeting. I already had the story and sketches done, it was just the matter of creating the final sketch on paper and painting. To my surprize the venue was small and a lot of people showed up, around 50 – some of them came to town especially for this event. Those were real troopers. Anyway, due to overcrowding the workplace was a bit small. I spent first four hours preparing final sketches and then busted out the big guns:

24h_rew_table

This picture was taken around 3 AM, and that’s actually when I was already finishing all 5 pages On this photo there’s the final, fifth page visible. Still lots of work was done on it after the photo though. So plan A took 15 hours to complete (12 PM – 3 AM). After that I went back to sketching. At this point I felt that it’s a good moment to stop painting and just go back to simpler tasks. I started sketching more pages from the album and also designed few characters. I was doing that until I ran out of paper – and that happened around 6 AM. So at this point I literally had NOTHING to do, except for socializing. But there is a fine line between being social and outgoing towards other people and being annoyingly interrupting to people who are trying to run the marathon.

I split around 7 AM with the feeling of a job well done. When I woke up I did a quality check and it all holds up nicely. You be the jugde. Here, or after buying the album once it’s released.

Big thank you to all people taking part – see you guys next year.

24h_rew_3



Tetrastych; recenzja w Notesie Wydawniczym



Skutnik puścił farbę.

Zanim „Tetrastych” pojawił się w formie albumu, ukazywał się w sieci prawie przez rok. Bowiem Mateusz Skutnik założył sobie ambitny plan: co tydzień komponował „wierszyk” na cztery kadry. Z piątym elementem – tytułem, który często stawał się kluczem do zrozumienia sensu, przesłania, anegdoty.

Te obrazkowe czterowiersze wypełniają plansze zawsze w takim samym porządku, symetrycznie wzdłuż i wszerz. Rygorystyczna zasada. Dla autora ograniczenie – nie może poszaleć, wyjść poza prostokąty. Zarazem ma ułatwienie przy komponowaniu rozkładówek.

A tym razem Skutnik rozmalował się. Widać, że operuje pędzlem i pastelem lekko, swobodnie. Używa różnych farb na żeberkowanym papierze, lawuje, pozwala plamom rozlewać się, uwidocznia fakturę. Dopiero na to rzuca kontury dla form, które z niemal abstrakcyjnych stają się twarzą, postacią, ptakiem i czym tam jeszcze. Jak zwykle pojawiają się charakterystyczne, podobne do Blakiego stworki, lecz nie tylko. Mamy całą galerię typów, na ogół mało sympatycznych, niezbyt mądrych, często z sadystycznymi skłonnościami. Dymki (na ogół białe, z tekstami pisanymi drukowanymi literami) są wyraźnie inną materią na […]

Poniedziałek, 9 września 2013
Monika Małkowska
Materiał pochodzi z czasopisma Notes Wydawniczy Wydanie nr 255

(more…)



mfk aftermath


Wszyscy piszą jak fajnie było na MFK w tym roku, a ja dla odmiany pokażę jakie są wymierne efekty poemefkowe. Czyli łopaty w ręce i kopiemy dalej ten ugór. Okazuje się że naprawdę chodzi tylko i wyłącznie o to z kim – a nie gdzie. Baterie naładowane na co najmniej pół roku. Widzimy się w Warszawie, dzieciaki.

rew_8_making_01

rew_8_making_02

rew_8_01_600



Submachine 2 revisited


submachine_2_v3_2013

play | play original version | play an early sketch

So here’s what happened.

I was playing all submachines in order to get into the right state of mind for the upcoming episode, right? Then I almost accidentally opened the submachine 2 work file, to see how much the code got old and how much work I’ll need in order to create an HD version. I don’t quite remember what happened after that – but here’s the revisited, renewed and kind of polished a bit version of the game. It’s still the same game, I just dusted it off.

So I took a long, upclose look at this game. I found a potential. A potential to reorganize a bit, stir things up, add new material, finally add some kind of rewards for finding the secrets – that’s all you wanted back in 2006 as I recall. All in the HD version that’s bound to happen someday. For now – here’s a good template to start working on the extended submachine universe.

Good times ahead.

Hang on.



Ciężki los scenarzysty…


[warning: this is for Polish readers only]

scenarzysta

Tak sobie pomyślałem, że jednak bycie scenarzystą komiksowym to ciężki kawałek chleba.

No bo tak.

Załóżmy, że czytelnicy komiksów to taka wioska. Wioseczka taka. Powiedzmy – ostatnia wioska która opiera się jeszcze najeźdźcom. Natomiast ty, drogi scenarzysto jesteś pustelnikiem, odludkiem, wieszczem i wróżbitą, który mieszka na wzgórzu za wioską w swojej lepianko-dziurze w ziemi. Praktycznie nikt do ciebie nigdy nie przychodzi, bo prawie nikt nie wie że tam mieszkasz, a jeżeli nawet wiedzą że tam mieszkasz to nie przychodzą bo i po co. Nikt z nich nie wie, że w twojej głowie siedzą te wszystkie fantastyczne historie. Że gdybyś tylko mógł, opowiadałbyś godzinami o innych światach, wspaniałych bohaterach, niesamowitych zdarzeniach. Gdybyś tylko mógł.

Jedyną osobą, która czasami do ciebie wpada w odwiedziny jest wioskowy głupek. I to tylko dlatego, że kiedyś próbował sam wyjść poza wioskę na szeroki świat i się zgubił po dwustu metrach i jakoś doczołgał do twojej ziemianko-lepianki, gdzie go doprowadziłeś do stanu używalności, pokazałeś którędy się wraca do wioski oraz zmusiłeś żeby ci obiecał, że będzie szedł prosto do domu i nie skręci znowu na łąkę. I tak jakoś ten wioskowy głupek przywiązał się do ciebie z wdzięczności i teraz odwiedza cię czasami i zalewa klepisko w ziemiance wywarem z rumianku.

Tak naprawdę nie masz wyjścia. On jest jedyną osobą której możesz swoje opowieści przekazać. Wiesz, że to nie jest dobry pomysł, ale cóż zrobić. Albo to, albo nic. Więc opowiadasz. Opowiadasz wszystko, oddajesz mu każde słowo, każdą myśl, każdą konstrukcję. Oddajesz mu całe swoje światy. I on tak siedzi godzinami, rumianek dawno wystygł.

A potem leci na dół do wioski i tym swoim zidiociałym, głupkowatym językiem opowiada wszystkim twoje historie. Pieczołowicie, dokładnie, szczegółowo, no stara się chłopak. Jednak jest tylko wioskowym głupkiem, to nie jego wina, że z twojego opowiadania mało co zrozumiał, a jeszcze mniej zapamiętał. Co najdziwniejsze – to wystarczy. Bo cała wioska słucha jego opowieści. Potem klepią go po plecach mówiąc – fajna historyjka. Ładnie to wymyśliłeś, wioskowy głupku. Całkiem zgrabnie. Dobry jesteś w wymyślaniu tych takich historyjek, głupku. I nawet mówią to bez sarkazmu, bo jak na głupka – to te jego historyjki rzeczywiście w miarę zgrabne są. Te jego historyjki.


« Previous PageNext Page »