Daymare Town 2025, m_garland review
October 10, 2025
This is a game I’ve always imagined but never thought would become reality. It’s even better than I imagined, actually.
I think there’s something magic here you’ve touched upon. Aesthetically, there’s an inherent charm to hand-drawn media. The minimal line work makes the mind create more with what little is given in way of detail. This is a prime example of the fact that cartooning is an art form that has so much to offer video games, especially in an age of ruthlessly digital attempts at hyper-realism.
Also, great use of a monochromatic palette. It really gives the feeling as if you’re playing a game on a piece of paper. It’s underground comix come to life. What an idea! The art style overall brings that strange, paradoxical air of being confined within an uncanny spaciousness. Perfect for a series of point-and-click puzzles.











Czasami człowiek orientuje się, że czegoś mocno mu brakowało dopiero wtedy, kiedy ponownie się z tym czymś zetknie. Tak poczułem się w trakcie lektury “Ostatniego Blakiego” Mateusza Skutnika. Z pierwszym albumem o Panu Blakim (komiksy o nim współtworzył wtedy Karol Konwerski) polscy czytelnicy mogli się zapoznać już dwadzieścia lat temu. Krótkie historie o lubującym się w rozważaniach, ubranym na czarno jegomościu ze spiczastymi uszami ujmowały urokliwym zderzeniem filozofii ze życiem codziennym. Połączenie czarnego humoru i narzekań na codzienność z poetycką aurą zawsze wychodziły Skutnikowi znakomicie. “Blaki Czwórka” ukazał się w 2014 roku, więc większość z nas myślała, że autor już na zawsze porzucił swoje alter ego. Jednak oto mamy dowód, że postanowił wrócić do niego po raz ostatni (osobiście mam nadzieję, że to jednak nieprawda). Blaki jest odpowiednio starszy i jeszcze częściej myśli o przemijaniu oraz walce z poczuciem bezsensowności działań. Egzystencjalnego smutku jest tu więcej, ale pojawiają się także chwile zachwytu z najprostszych spraw, jak chociażby spędzania czasu z rodziną. Skutnik dalej potrafi świetnie uderzyć w sedno problemów “każdego z nas” używając do tego swojego charakterystycznego rzewnego stylu narracji. Bardzo lubię emocjonalny stan, w jaki wprawiają mnie te komiksy — coś pomiędzy “trochę z niego maruda” a “kurde, jednak ma chłop rację”. Polecam wrażliwcom, szczególnie tym miewającym problemy z wyrażaniem emocji wprost. Pan Blaki Was wszystkich rozumie. Mieszkańcy Gdańska Wrzeszcza mogą ten komiks docenić jeszcze bardziej, bo pewnie rozpoznają znajome uliczki i budynki.

















