VormkfasA


vormkfasa_logo

Głupcze!

Właśnie trzymasz pierwszy nr pierwszego na świecie sensownego i artystycznego, i industrialno, asensowno, surrealistyczno chorego magazynau. W momencie (tym właśnie) piszę ten tekst a ty go czytasz… I obojętnie czy jesz wafel, czy czytasz tylko, czy słuchasz radia, czy puszczasz bąki, czy dłubiesz w… to i tak czytasz teraz ten tekst i chyba masz narąbane w głowie że jeszcze to robisz. Na codzień jesteśmy bardzo nieśmiali, grzeczni, mili, cieplutcy, nie mamy nic wspólnego z plutą ani serem, dlatego wszystkie złe strony (nasze) wychodzą w tym co robimy. Następne numery wyjdą wcześniej niż myślisz i będą bardziej bezmyślne, głupie, dewianckie, chamskie, piękne, kochane, pokur… e, debilne niż ty. Jeżeli jesteś ładną dziewczyną to cię kochamy i chcemy się z tobą umówić w środę po dziewiętnastej u progu, a jeżeli jesteś chłopakiem (i to brzydkim) to cię olewamy , w ogóle nas nie obchodzisz (jak w to wierzycie to macie narąbane). Powyższy tekst jest napisany tylko i wyłącznie po to by zapełnić ten kawałek strony prawda panie.

~~~~

Powyższy tekst otwierał pierwszy numer VormkfasY który ukazał się w marcu 1997 roku na Politechnice Gdańskiej. Autorem był nieżyjący już Łukasz Favor Klimkiewicz, grafik, malarz, komiksiarz, performer, artysta. Gdyby nie jego przedwczesna śmierć, byłby dzisiaj jedną z najważniejszych osób w naszym komiksowym światku, o ile by jeszcze go interesowało to poletko. Wystarczy spojrzeć na te jego prace sprzed 12 lat.

Magazyn komiksowy wymyśliliśmy wspólnie w 1996 roku. Nazwa VormkfasA to anagram naszych pseudonimów: favor i mask (sic!).

VormkfasA to magazyn czterostronicowy. Później się rozrósł, ale o tym za chwilę. Pierwotna forma to był żart, coś bardziej w kierunku pewnego jednorazowego wydarzenia czy happeningu. Nakłady oscylowały pomiędzy 20 a 100 egzemplarzy, więc nie można tu mówić o jakiejkolwiek poligrafii. Magazyn kserowaliśmy i rozdawaliśmy za darmo nieznajomym na wydziale architektury PG. Favor wymyślił taką formę zabawy: rozłożyć magazyn w jakimś gęsto uczęszczanym miejscu (np w międzywydziałowym łączniku pomiędzy budynkami) i obserwować kto bierze. Jasne, to były tylko cztery strony, ale tutaj liczyła się jakość, nie ilość. Albo inaczej, to był 1997 rok, wtedy to liczyła się jakakolwiek publikacja i wyjście do czytelnika, bo oprócz tego to można było ewentualnie wydrukować jednoplanszówkę w AQQ albo Krakersie. Raz na kwartał. Jak się miało szczęście (my wówczas nie mieliśmy). Dla wyjaśnienia, tak, moje pierwsze komiksy drukowane ukazały się w AQQ, Krakersie i Lekarstwie Rafała Szłapy, ale to było trochę później.

Ten komiksowy happening trwał półtora roku, w tym czasie ukazało się siedem numerów magazynu:

  1. nr 1, marzec 1997
  2. nr 2, kwiecień 1997
  3. nr 3, czerwiec 1997
  4. nr 4, październik 1997
  5. nr 5, luty 1998
  6. nr 6, czerwiec 1998
  7. nr 7, wrzesień 1998

Wraz z kolejnymi numerami gazetki pojawiali się nowi rysownicy chętni do współpracy, co doprowadziło do rozbudowania VormkfasY. Zostało utworzone Stowarzyszenie Miłośników Komiksu “VormkfasA” (takie prawdziwe, legalne, z siedzibą i składkami, nawet byliśmy w książce telefonicznej :D). Magazyn rozrósł się do 24 stron, z czasem do 32 i zaczął prezentować szersze spektrum gdańskiej twórczości komiksowej. Im bardziej VormkfasA stawała się “popularna” w kręgach twórców i czytelników, tym mniej interesowała Favora. Coraz mniej jego prac ukazywało się na łamach, on sam poszedł własną drogą.

W 1999 po MFK czekając na dworcu w Bydgoszczy na przesiadkowy pociąg do Gdańska udało mi się przeprowadzić z Favorem wywiad-rzekę na temat jego podejścia do komiksu i sztuki w ogóle, do przeczytania tutaj >>.

Osoby związane ze stowarzyszeniem i nową wersją magazynu: Tomek Sitek, Nikodem Skrodzki, Robert Żmuda, Paweł Szczepański, Juliusz Pyrta i Bartek Roczniak. Magazyn stał się już nie tyle “mój”, co stowarzyszeniowy. Większość moich komiksów tam opublikowanych to morfołaki, znane już chociażby z wydania zbiorczego tego cyklu. Magazyn ukazywał się w latach 1998 – 2000, w tym okresie ukazało się siedemnaście numerów. Do dziewięciu z nich zrobiłem okładki:

vormkfasa_covers

Równocześnie z powstaniem dużego magazynu, rozpocząłem publikowanie VormkfasY Classic – w takiej samej formie jak pierwsze siedem numerów: cztery strony ksero, za darmo – jako dodatek do dużej VormkfasY. Co ciekawe – VormkfasA Classic ukazywała się jako dwutygodnik przez cały rok 1999. W tym czasie powstały 24 numery, do tego dwa z końca 1998 roku i trzy z 2000, łącznie 29 numerów.

Aspekt kserowania okazał się na tyle ważny, że swego czasu powstała nawet definicja tej wydumanej w oparach tonera “sztuki”:

kserografika[gr.] – najmłodsza gałąź drzewa zwanego grafiką; jej celem jest umiejętne dobranie środków wykonania matrycy, zwanej przez zwolenników tej odmiany grafiki matką-kopią tak, aby w procesie tworzenia uwzględnić niedoskonałości kopii wtórnych, powstałych w wyniku procesu kserowania, udostępnionych ogółowi odbiorczemu, o ile ów istnieje; k. jest sztuką balansowania pomiędzy wysublimowanym artyzmem zwiewnej lekkości oryginalnie zatrzymanej w czasie kreski na papierze, a jej topornie powielonym, małodusznym obrazem. Wreszcie to we mnie urosło i zostało po 25 miesiącach zastanowienia określone jako kserografika. Dla zwolenników roli sztuki jako medium odwzorowania rzeczywistości mam trzy słowa: a po co? Od tego mamy fotografikę, wideo, przekazy dokumentalne. Zrobienie kopii narzędziem niedoskonałym, jakim jest kserograf powoduje pożądane przetworzenia rzeczywistości. Chcesz zobaczyć potwora? Skseruj sobie swoje zdjęcie w dowodzie. Mechanizmy kserografii stoją nam podporą, gdyż nie pokazujemy w naszych komiksach świata rzeczywistego. Pokazujemy nasz własny świat. Hokus Pokus, lord czarodziej znalazł się na księżycu, bo w czasie snu przeszedł tam w strumieniu księżycowego światła. Oto nasze księżyce.

VormkfasA Classic (autorzy komiksów podpisani pod planszami – jeżeli podpisu nie ma znaczy się moje):

  1. nr 1, listopad 1998
  2. nr 2, grudzień 1998
  3. nr 3, 1 styczeń 1999
  4. nr 4, 15 styczeń 1999
  5. nr 5, 1 luty 1999
  6. nr 6, 15 luty 1999
  7. nr 7, 1 marzec 1999
  8. nr 8, 15 marzec 1999
  9. nr 9, 1 kwiecień 1999
  10. nr 10, 15 kwiecień 1999
  11. nr 11, 1 maj 1999
  12. nr 12, 15 maj 1999
  13. nr 13, 1 czerwiec 1999
  14. nr 14, 15 czerwiec 1999
  15. nr 15, 1 lipiec 1999
  16. nr 16, 15 lipiec 1999
  17. nr 17, 1 sierpień 1999
  18. nr 18, 15 sierpień 1999
  19. nr 19, 1 wrzesień 1999
  20. nr 20, 15 wrzesień 1999
  21. nr 21, 1 października 1999
  22. nr 22, 15 październik 1999
  23. nr 23, 1 listopad 1999
  24. nr 24, 15 listopad 1999
  25. nr 25, 1 grudzień 1999
  26. nr 26, 15 grudzień 1999
  27. nr 27, 15 luty 2000
  28. nr 28, 21 kwiecień 2000
  29. nr 29, 11 maj 2000

 

~~~~

To wszystko zsumowane daje niezbyt okrągłą liczbę 53 numerów magazynu.

W międzyczasie ukazał się numer specjalny, w którym były przekserowane stare komiksy Favora. Tutaj wstęp z tego numeru.

A tutaj dodatkowe materiały, które niedawno znalazłem.

Logo design. Pierwszy i jedyny szkic loga magazynu z 1996 roku . :D

A tutaj mamy ulotkę promocyjną z pierwszych spotkań komiksowych w Gdańsku z 1999 roku. Jak widać początkowo związki pomiędzy VormkfasĄ a spotkaniami były ścisłe, ale mój projekt nazwania spotkań “spotkaniami” upadł, impreza została nazwana GDAK a reszta… jest historią.

W nagrodę za dotarcie do końca całego artykułu dostajesz drogi czytelniku bonus – jeszcze więcej do przeczytania w sprawie VormkfasY. Oto galeria redakcyjnych zdjęć.

~~~~

R   E   A   K   T   Y   W   A   C   J   A

~~~~

WTEM!

Minęło prawie dokładnie 15 lat i VormkfasA powraca jako gazetka w obiegu około-festiwalowym. Wielki powrót nastąpił 16 maja 2015 podczas festiwalu Komiksowa Warszawa, gdzie magazyn był zgodnie z pierwotnymi założeniami rozdawany za darmo, tym razem nie przypadkowym ludziom, ale tym, którzy poświęcili mi kilka minut ze swojego życia podczas sesji autografów i na spotkaniu z autorem. Reszta egzemplarzy została wręczona niczego nie podejrzewającym znajomym. Słowo o numeracji. Ten numer bierze pod uwagę wszystkie poprzednie VormkfasY w każdej formie, stąd wziął się numer 54, który pojawia się na tym magazynie. Albo na tej magazynie. Zależnie od punktu widzenia. Ten run gazetki będzie miał 7 numerów, tak jak oryginalny run  z lat 1997-1998.

  1. nr 54, 16 maja 2015 (autorzy: Dominik Szcześniak, Marcin Rustecki, Nornica Pictures)
  2. nr 55, 2 października 2015 (autorzy: Marek Turek, Marceli Szpak, Maciej Pałka, Nornica Pictures)
  3. nr 56, 21 maja 2016 (autorzy: Mikołaj Tkacz, Tomasz Grządziela)
  4. nr 57, 1 października 2016 (autorzy: Robert Sienicki, Piotr Nowacki)
  5. nr 58, 24 czerwca 2017 (autorzy: Jan Mazur, Kuba Babczyński)
  6. nr 59, 16 września 2017 (autorzy: Marek Lachowicz, Anna Krztoń)
  7. nr 60, 15 września 2018 (autorzy: Dominik Szcześniak, Joanna Karpowicz)

 

I…
To by było na tyle.

Chyba.

~~~~

t     h     e           R     e     t     u     r     n

~~~~

Tymczasem, nagle, siedem lat później…

Powrót VormkfasY wywołał festiwal komiksowy w Poznaniu w kwietniu 2025. Właściwie to już w Łodzi na MFK w 2024 ustaliliśmy z Dominikiem Szcześniakiem, że jedziemy dalej z zinami no i pierwsze “nowe” numery postanowiliśmy przygotować na Poznań 2025. On dał mi planszę do VormkfasY, ja narysowałem mu jednoplanszówkę do Zinia. No i lecimy dalej.

Ponieważ coś takiego jak XERO już nie istnieje, ostatnie maszyny zostały wycofane z obiegu dawno temu, niniejszy najnowszy run VormkfasY nie posiada już matki-kopii (kto kopie matkę?…). Komiksy są nadal rysowane na papierze, jak zawsze, ale skład jest już kopmuterowy a sama gazetka jest drukowana (nie kserowana) w centrum kopiowania (tym samym, w którym od trzydziestu lat kopiowałem / drukowałem wszystkie numery VormkfasY). Przy okazji ciekawa sprawa – to centrum kopiowania zmieniało na przestrzeni lat swoją siedzibę trzy razy, a VormkfasA nie. To oznacza, że kultura pokolenia kserografu umarła, niech żyje kultura pokolenia tonera. Przy okazji: brak matki-kopii oznacza, że oryginalne papierowe archiwalia VormkfasY stały się zamkniętym dobrem kultury popularnej (lol) i zostaną przekazane do Pracowni Komiksu Biblioteki Uniwersytetu Poznańskiego w celu zarchiwizowania i zachowania jako treści historyczne. Tak czy siak, nowy run, oddzielony od poprzedniego nie tylko siedmioma latami, ale i całkowitą zmianą świata dookoła. Cheers!

  1. nr 61, 11 kwietnia 2025 (autorzy: Mateusz Skutnik, Dominik Szcześniak)
  2. nr 62, 17 kwietnia 2026 (autor: Mateusz Skutnik)