Blaki: paski, recenzja na slowem.pl


Trzeci “blaki” to paski znane chociażby z internetowego konkursu na paski, czy łam naszego “Chichotu”. Mateusz zebrał je, posegregował na trzy kupki, przerobił z pasków w kwadraty (to akurat moim zdaniem pomysł taki sobie) i wydał (właśnie u tego gościa, co się tak strasznie śmieje). To zdecydowanie najlżejszy blaki, czyli i najbardziej dla mnie – co nie znaczy jednak, że całkowicie pozbawiony refleksji. Momentami jest refleksyjnie, ale tak nienachalnie jak to tylko możliwe. Kilkanaście pasków absolutnie powala, kilka jest na granicy mojego rozumienia żartu (znaczy, że je nie do końca rozumiem). W sumie świetny tomik, na który bardzo czekałem i z radością postawię na półce choć w ogole nie pasuje do poprzednich z serii. A Mateusz narysował mi na stronie tytułowej małego czarnego blakiego i mam. Co prawda KoLeC dostał znacznie większy i bardziej skomplikowany rysunek (choć niebieski), ale Skutnik robił go w sobotę podczas rozdania nagród, gdzie mu się wyraźnie nudziło. Mam przynajmniej satysfakcję, że moim długopisem rysował.

napisał: Kamil Smiałkowski



immigrants or “the others”…


…that’s the theme of a cover I’ve created for an icelandic magazine. That was a hard one and I spent entire month trying to come up with a decent idea for that cover, and finally couple days ago I finally found one.

Hope the resemblance is visible and you won’t have problems with indentifying the connection.

You can see full cover after the jump.

(more…)



Blaki: paski


Holy crap I totally missed my new comic book release. That’s probably because I was away on vacation in Greece last week when this happened :D. Anyway – here it is, the third from the Blaki series. The last one. Sad thing is that it’s in polish only, but I promise – my next comic book will contain no words, so all of you will be able to finally see what’s up with those graphic novels of mine. ;)

~~~~

sample pages / przykładowe plansze

~~~~

Blaki. Paski to nie tylko trzeci – po Blakim i Panu Blakim – album z “niewielkim, wiecznie czymś zatroskanym faceciku” w roli głównej. To również trzy opowieści o tytułowym bohaterze, z których każda pokazuje go w zupełnie innych okolicznościach. W pierwszym rozdziale obserwujemy Blakiego pozostawionego samemu sobie – walczącego z fobiami (pająki!) i nieznośnym dniem codziennym. Blaki na urlopie to z kolei komiksowa wersja słynnych Wakacji pana Hulot Jacquesa Tati, czyli wyjazd na wakacje = koszmar. A jednak ciągle nam mało. Natomiast Pan i pani Blaki to chyba najcelniejszy obraz damsko męskich relacji, jaki pojawił się w polskim komiksie ostatnich lat. I najzabawniejszy. Jak zresztą wszystkie przypadki Blakiego, prawdziwego everymana naszych zwariowanych czasów.

  • Wydawnictwo: Kultura Gniewu
  • Rok wydania polskiego: 9/2008
  • Liczba stron: 72
  • Format: 165×165 mm
  • Oprawa: miękka
  • Druk: cz.-b.
  • Dystrybucja: księgarnie, internet
  • ISBN-13: 978-83-60915-19-6
  • Wydanie: I
  • Cena z okładki: 21,90 zł

recenzje:



Blaki:paski; recenzja na MotywDrogi.pl


Znacie “niewielkiego, wiecznie czymś zatroskanego facecika”? Blaki z “Pasków” nim nie jest. “Blaki. Paski” jest kolejnym komiksem o zabawnym zwolenniku mody Wujka Festera i kolejny raz ta postać ma inny charakter. Jaki? Ciężko powiedzieć – okazało się, że przy pomocy pasków trudno jest nadać wyrazistość, do której jesteśmy przyzwyczajeni, najbardziej charakterystycznemu polskiemu bohaterowi komiksowemu ostatnich lat. Paski zostały podzielone na trzy części: “Blaki”, “Blaki na urlopie”, “Pan i pani Blaki”. Najtrudniej jest się doszukać osobowości postaci w tym pierwszym rozdzialiku. Składa się on z pasków, które powstały dość dawno temu, z myślą o nieodżałowanym wrakowym konkursie. W związku z tym, nie uzyskujemy pewnej spójności, która pojawia się w dwóch następnych częściach. Paski z części “Blaki” są pozbawione pewnego lejtmotywu i choć wydawca we wstępie napisał, że tutaj Blaki “pozostawiony jest sam sobie”, tworząc niejako dla nich wspólny mianownik, to niczego więcej się z nich nie wyciśnie. Są to luźne, z założenia (i czasem) zabawne historyjki konkursowe, którym nie potrzeba dorabiania tematyki poza już istniejącą. Z tego powodu uważam, że możnaby zostawić tytuły poszczególnych pasków, co korzystnie wpłynęłoby na ich odbiór (mam tu na myśli chociażby “Wiosnę”).

Najlepszą częścią z “Pasków” jest dla mnie “Blaki na urlopie” i opowiada dokładnie o tym, na co wskazuje jej tytuł. Nie są to już nieskładnie powiązane stripy, lecz zgrabna historyjka opowiadająca o niezbyt udanych wakacjach. To samo tyczy się się “Pana i pani Blaki”, z tą różnicą, że jest to zbiór anegdotek o relacjach damsko-męskich, w którym każdy dostrzeże kawałek swojego związku. Nie jest to jakaś dogłębna analiza, której możnaby się spodziewać po wstępowym “chyba najcelniejszy obraz damsko męskich relacji jaki pojawił się w polskim komiksie ostatnich lat” (pisownia oryginalna), ale nie można odmówić temu rozdzialikowi dużej dozy sympatyczności.

“Blaki. Paski” jest komiksem zupełnie innym niż “Blaki” i “Pan Blaki” – nie ma tego jesiennego, melancholijnego nastroju, Blaki nie filozofuje i nie jest zatroskany. “Paski” nie są ani wybitne, ani najśmieszniejsze, są chyba po prostu rozrywkowe i sympatyczne. Ten bardzo poręczny, w formacie dwóch tabliczek czekolady, album będzie wywoływał podobny dysonans poznawczy jak druga część “Na Szybko Spisane”. “Blaki. Paski” mimo że nie jest tak mocną pozycją jak inne wrześniowe premiery – “Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza” czy “Prosto z piekła” – warto kupić. Nie dlatego żeby przekonać się, że Blaki nie musi być “wiecznie czymś zatroskany”, ale chociażby dla niekwestionowanego magnetyzmu samej postaci. Ale o czym ja mówię? Przez ten magnetyzm i tak kupicie ten album, nieważne jak dobry, bądź nie, by nie był.

autor: lukaszb



Pan Blaki – recenzja na gildii komiksu


Filozoficzne obrazki

Komiks Pan Blaki Karola Konwerskiego i Mateusza Skutnika to przykład połączenia filozoficznych rozważań z komiksową estetyką. Ważkie tematy zostały zaakcentowane przez czytelny przekaz, dzięki czemu rozważania tytułowego bohatera, zaczerpnięte z wykładów Leszka Kołakowskiego, stają się przystępne nawet dla czytelników nie mających zbyt wiele wspólnego z lekturą filozoficznych tekstów.

Tytułowy Blaki to nieszablonowa postać, zmagająca się z parzeniem herbaty w kuchni, a jednocześnie przesiadująca przed telewizorem w dużym pokoju. Konwerski i Skutnik zaproponowali mariaż filozofii z komiksową formą. Dzięki ich eksperymentowi ważkie tematy z Mini-wykładów o maxi-rzeczach Kołakowskiego docierają pod strzechy w prostym przekazie rysunkowym na wzór średniowiecznej Biblia pauperorum.

Niektórzy mogą protestować przeciwko koncepcji wykorzystania filozofii w dziele komiksowym, uważając, że taki zabieg może grozić zbrukaniem poważnych treści cenionego filozofa. Tymczasem prosty, obrazkowy Pan Blaki zasługuje na pełne poparcie i uznanie. Autorzy komiksu, wykorzystując rozważania nad sensem istnienia, wartościami, jakimi od wieków kierowała się zachodnia cywilizacja, odnaleźli drogę do świadomości czytelników, nie identyfikujących się na co dzień z arcypoważnymi treściami filozoficznymi. Konwerski zaadaptował przemyślenia Kołakowskiego dla przygód pana Blakiego, który bynajmniej nie jest wszystkowiedzącym bohaterem, mającym zawsze rację. Scenarzysta na przykładzie epizodów z własnego życia opisuje, a rysownik ilustruje maxi-sprawy, o których wspomina Kołakowski.

Skutnik wybrał czarno-białą tonację dla swego komiksu, nawiązując do dotychczasowych rozwiązań znanych z Morfołaków. Rysownik uznał, że ograniczenie kolorystyczne do dwóch barw odzwierciedla czarno-białe widzenie świata w większości życiowych sytuacji. Kadry komiksu są niewątpliwym złudzeniem, gdyż jednocześnie autorzy udowadniają, że między tymi dwoma kolorami znajdują się różne odcienie szarości. Dzięki temu zabiegowi Skutnik pokazuje, że i nasze życie jest zarówno bogate, jak i skomplikowane. Więcej w nim filozofowania, wątpliwości i refleksji niż jasnowidzenia i wygłaszania truizmów. Dzięki inspiracji Mini-wykładami o maxi-rzeczach Leszka Kołakowskiego powstał prawdopodobnie pierwszy polski, na wskroś filozoficzny komiks. Jednak w graficznej stronie komiksu brakuje głębokich czerni, znanych z pierwszego tomu, czy chociażby mocnej czarnej okładki wydania “znakowego”. Ale na tym można poprzestać z zastrzeżeniami wobec działań Skutnika, które stoją w opozycji do krzykliwie kolorowych historii, z którymi są kojarzone najczęściej komiksy.

Mimo wykorzystania filozoficznego źródła Pan Blaki nie obezwładnia intelektualnym przesłaniem. Konwerski i Skutnik proponują spokojną lekturę o sprawach, które dotyczą każdego homo sapiens. Autorzy dają znać o istnieniu harmonii w codziennej gonitwie i sygnalizują, że mimo niezdrowego trybu życia można zwolnić. To najważniejsza wartość ich komiksu o ważnych sprawach.

Autor: Hubert Kuberski



Ziniol ver 2.0; cover


Lately a friend of mine asked me to create a cover for his new comic magazine, and this is what came out:

ziniol_cover_s



‘Blaki: paski’ finished


I finished my newest comic album just yesterday – it’s a new Blaki album – this time 60 comic stripes packed together. You can find few samples from this album here. This is what the cover will look like:



Morfolaki, tom 3, recenzja w beczce


Kolejny komiks, który dostałem. Jednak tym razem od mikołaja i znalazłem go pod poduszką. Przyznam się, że w pierwszej chwili gdy zobaczyłem to tomiszcze miałem mieszane uczucia i tak średnio się cieszyłem, ponieważ nie był on na mojej liście do zakupu. Z tego co o nim czytałem i po pobieżnym przeglądnięciu w Empiku jakoś średnio wzbudził moje zainteresowanie. Jakież było moje wielkie zaskoczenie, gdy już go przeczytałem.

Timon i Cisi Wspólnicy wydali kompletny zbiór opowieści ze świata Morfołaków. Morfołaki to świat pełen magii, mroczny, ale za razem pełen czarnego humoru. Fabuła jest skonstruowana za pomocą kilkudziesięciu opowieści, opowiadających o najdziwniejszych postaciach. Jest tu licho co nigdy nie śpi, są podwodne królestwa, są Sufoki – najmądrzejsze istoty w tym świecie. Jedne historie są wesołe, inne dają do myślenia, jednak mnie najbardziej spodobały się bardzo celne i zaskakujące zakończenia dużej większości opowieści.

Od strony wizualnej komiks przedstawia się raczej jako twór undergroundowy. Kreska bardzo specyficzna, czarno biała, momentami bardzo prosta, wręcz umowna. Innym razem naprawdę pokręcona i człowiek zastanawia się od której strony to się ogląda. Dla mnie mistrzostwem są wszelkie rysunki przedstawiające Królika i Licho – moi dwaj ulubieńcy.

Jak dla mnie komiks ten to absolutny musisz mieć i obok “Na szybko spisane 1980-90” oraz “Blaki” to najlepszy polski album wydany w 2007 roku. Czyta się to świetnie, wciąga jak chodzenie po bagnach, a uzależnia jak heroina. Gorąco polecam. Wielkie brawa należą się również dla wydawcy bo podarował nam coś naprawdę pięknego. Poza komiksem (czego jest jakieś ponad 300 stron, więc grube tomisko) jest również bestiariusz wszystkich najważniejszych postaci komiksu oraz szkice z powstawania tego albumu. Pozostali twórcy historii obrazkowych i wydawcy powinni się z tego przykładu uczyć, jak powinno wyglądać wydanie każdego komiksu.

autor: slay



[fo:pa]


[fo:pa] Kwartalnik literacko-filozoficzny, nr 14, styczeń 2008, “Kłamstwo”.

fopa_1

fopa_2

fopa_3



Morfołaki, tom 3, recenzja w Życiu Warszawy


Szczudłaki, Lepiry i inne zwyrodniałe stwory

Skutnik i Skrodzki nie tylko budują niecodzienny świat. Nie boją się też nasycić komiksu filozofią. Nie próbuj zrozumieć Łbubula – tak brzmi Dziewiąte Przykazanie dekalogu obowiązującego w świecie Morfołaków. Nie staraj się także ogarnąć tego świata rozumem – to już wniosek z obserwacji tej rzeczywistości.

Tutaj bowiem myśl i wola są jedynymi sprawcami wszechrzeczy, skutkiem tego nawet zwykły człowiek może się tak zawziąć, że po zamknięciu w kokon przepoczwarzy się w motyla. Za główną zaletę antologii „Morfołaki” uznać należy jednak ich filozoficzną wymowę zabarwioną szczyptą czarnego humoru, często doprawioną przewrotną pointą. Chociaż duet Mateusz Skutnik i Nikodem Skrodzki stworzył cały alternatywny świat z własną ontologią, legendami, a nawet specyficznymi używkami, wrzucając weń przebogatą galerię stworów takich jak gałęziolot, wilkodłak, ssufok, oraz innych poczwar, zmor, bóstw i „pełnych niedookreśloności” zwyrodnialców, łatwo zauważyć, iż celem takiego zabiegu jest karykatura naszej rzeczywistości.

Czarno-białe grafiki Skutnika na pierwszy rzut oka przypominają szkolne gryzmoły, gdzieniegdzie widać nawet ślady korektora i przebijającą spod obrazków zeszytową kratkę. Kto jednak zagłębi się w ten narysowany gęstą kreską krajobraz, ten natychmiast zauważy tak typowy dla autora „Rewolucji” sposób portretowania postaci. Wykształcił on własny styl, który może wydawać się kontrowersyjny, z pewnością nie jest jednak przypadkowy, nie przytłaczając przy tym tego co najważniejsze – treści. Cieszeniu się jej sprzyja wydanie. Mimo, że te przypowiastki komiksowe powstały niemal dekadę temu, pojawiały się w magazynach, zostały nawet zebrane w dwa tomy wydań albumowych, dopiero teraz otrzymujemy antologię tak bogatą w ciekawe dodatki. Po raz pierwszy możemy obejrzeć takie rarytasy jak pełne Morfiarium, czyli „spis morfołackiej fauny”, dołączono także scenariusze i wstępne szkice. To czyni z tej pozycji prawdziwą gratkę dla miłośników gatunku.

autor: Dominika Węcławek


« Previous PageNext Page »